.navbar { display:none; }
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niezręcznych plastyków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niezręcznych plastyków. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 czerwca 2014

Pani Gienia!

Gnom Szaman Gienia, jeśli wolicie to Szaman Gnom Gienia, względnie Szaman Gienia Gnom, w ostateczności Gnom Gienia Szaman. Pseudonim - Pani Gienia ^^
Pani Gienia to mały zielony stworek z rodziny Gnomowatych.
Powstała dnia 21 czerwca 2014r.
Pod wpływem natchnienia...
I nudy...
No, i  z powodu małej ilości białej modeliny...
Musiałam wymyślić jakiegoś ciemnego stworka...
I tak padło na gnoma.
Pani Gienia dużo przeszła... Najpierw skomplikowana operacja... Częste wypady do mrożącej krew w żyłach lodówki, aż w końcu najgorsze - przypiekanie... żywcem. Oj, nie patrzcie tak na mnie! Trzeba było ją jakoś... utrwalić.

Tak wyglądała przed pamiętnym przypiekaniem:





Widzicie ten uśmiech na buzi i te żywe kolory na policzkach?

 A tak po:

 A Truposzka się tworzy, tworzy, tworzy... 

Pozdrawiam serdecznie (już niedłuuugo wakacjeee)!

środa, 22 stycznia 2014

Próbuję coś ulepić ^^

Pamiętacie może jeszcze Polikarpa Ohydka? No więc... hm, biedaczek dużo przeszedł. Straszy mnie teraz nad biurkiem i wlepia we mnie swoje jedyne oko. Drugie mu odpadło i kieruje na mnie swoją sztuczna protezę ręki. Brr... Nie można spać jak się na Ciebie tak gapi. Jeśli macie słabą psychikę nie oglądajcie go w tym stanie:



Oglądaliście shreka, co nie? I tam był taki ciastek. Więc ulepiłam ciastka i po dłuższym namyśle stwierdziłam, że musi mieć żonę. No bo... smutno mu będzie samemu. Wcale nie chodziło mi o to żeby zrobić kolczyki i muszą być dwa, nieee...



A tu Elmo. Drugi - że tak powiem - w moim życiu. Dla koleżanki ;)


Czy u Was też jest już śnieg? U mnie w końcu widać, że jest zima. Mimo 13 lat powitałam biały puszek radosnym podskokiem i pośpiesznie wykonanym wieczornym zdjęciem. Chyba śnieg nigdy mi się nie znudzi. Jest bardzo uspokajający, zwłaszcza jak patrzę na latarnię święcącą przed blokiem ;) Dobrze że się powstrzymałam, by nie wybiec w pidżamie na dwór krzycząc "juuuuhuuu!" Nie opłacało by się pochwili jechać do psychiatry. Wam też życzę tego białego, mokrego i zimnego gościa. Ulepcie bałwanki, tylko może nie w pidżamach (dlaczego nie pisze się "pirzamach"?) ^^ 

Wiecie jak to jest ćwiczyć na instrumencie, co nie? Czasem tak człowiekowi się nie chce... Wtedy wydaje mi się, że flet to mój wróg numer jeden. Szczerzy się do mnie i śmieje się mi prosto w twarz. "O nie, nie nie" myślę sobie i padam na zielona kanapę, próbując nie myśleć o tej srebrnej pałce. A ten się na mnie ciągle gapi i gapi. Tak kiedyś ćwiczyłam. Rozgrywałam z fletem wzrokowe potyczki, bo taaaak mi się nie chciało grać... Teraz to co innego (znaczy zazwyczaj). Wyobraźcie sobie, że  w pewnym tygodniu grałam ponad godzinę dziennie codziennie. Męczyłam "Wesołego Wieśniaka", aż rodzinka zaczęła go sobie nucić, w końcu przyszedł czas na wywiadówkę z fletu poprzecznego. Jeśli jest coś gorszego to powiedzcie. Po co tata ma uczestniczyć w mojej lekcji instrumentu? No po co? Ręce mi się trzęsą jak galareta, patrzę przerażona to na rodzica to na panią i myślę "za jakie grzechy?". Iza (flecistka) jak jej tata szedł na wywiadówkę, krzyknęła "Oj, umrze tata w męczarniach". Mój tata wedle moich obliczeń też miał się zamęczyć słysząc jak gram. A tu proszę! Pani powiedziała "O! Stasia ćwiczyłaś. Pewnie dlatego, że tata przyszedł. Naprawdę bardzo ładnie zagrałaś". To był chyba druga pochwała jaką od pani usłyszałam w całym swym życiu. Byłam pewna, że powiedziała tak tylko dlatego, że tata był. Bo w końcu nie wpisała mi piątki... Ech! Wcześniejsze pochwały bez obecności brzmiały "No, ładnie", albo "w porządku".Czasem nie warto wierzyć nauczycielom. Zwłaszcza jak się do Ciebie serdecznie uśmiechają. Bo coś się kryje za tymi ich uśmiechami - ja Wam mówię!

Pozdrawiam serdecznie: Stasia

sobota, 28 grudnia 2013

Rysunek "Jawahal"

Cześć i czołem!
Dostałam pod choinkę taki... zeszyt. Z pustymi kartkami i skórkową (albo skórko podobną) okładką. Nie piszę tego po to żeby się pochwalić, bo kto swoją drogą chwali się zeszytami? Musiałam wymyślić jakiś wstępik. Kontynuując, zeszyt jak wiele moich przedmiotów służy mi do praktycznie wszystkiego - notatek, rysunków, i bezsensownych informacji pod tytułem "pająki nie boją się bazyliszków", albo "pająki wiedzą, że ogórki nie są czerwone". No i pod wpływem tajemniczego nastroju machnęłam rysunek. Przedstawia on motyw z pewnej książki, a konkretnie "Pałacu Północy- genialnej powieści o... płonącym pociągu, morderstwach i domu dziecka. Nie przeciągając oto i on. Nie jest wybitny, ale co zrobić :) Myślę, że wyszedł fajnie. ^^










sobota, 17 sierpnia 2013

Szkoła, COŚ, stworek i kalendarz DN

Hejo, cześć i czołem!

Najpierw się Wam poużalam. Za dwa tygodnie... szkoła! Dam, dam, daaaam! Pierwsza gimnazjum, nowi nauczyciele, twarde, niewygodne krzesła, białe ręce o kredy, godziny spędzone nad zeszytem, upychanie do głowy wiedzy, odpytywanie, sprawdziany. I co?! Mam się cieszyć, czy smucić? I tu mam problem. Bo z jednej strony nie chce wstawać o siódmej, chcę leniuchować, a z drugiej jestem ciekawa jak to jest w gimnazjum, tęsknię za głośnymi przerwami, przytulną biblioteką szkolną, redakcją Scool (gazetki), znajomymi, męczeniem się nad rysunkami na plastykę. Do tego całym sercem chcę Szkoły Muzycznej!



No, może trochę przerażają mnie te podręczniki, już lśniące i straszące na półkach... Ale, jednak lubię szkołę. Tak wiem- CYBORG. Ale co na to poradzę? I kocham kółko z matmy, tak, tak wiem- MEGA CYBORG.


No dobra, a teraz coś na rozluźnienie. Pamiętacie TO?


Mieliście odgadnąć czym jest owe pomarańczowe coś. I byliście bardzo blisko. Większość uważała, że to ziarno zboża, albo fistaszek w szklance wody albo akwarium, a tak naprawdę jest to:
Pestką od cytryny w szklance wody. Robiłam sobie pewien napój, który nazywam cytrynadą (woda, cukier, cytryna) i pestki mi wpadły do niego ^^


No i prosiłam Was o pomoc, na wybranie imię mojemu stworkowi. Oto kandydaci:
- Śmieciarz
- Bąbolada Po Dacie Ważności
- Słodki Ochydek (niby nie miało to być imię, ale też pasuje :D)
- Polikarp

Wszystkie mi się strasznie spodobały :D

No i nie wiem które wybrać. Jestem genialna, co nie? Wahałam się między Polikarp, a Słodki Ohydek i wybrałam... Polikarp Ochydek. Ta da!!! ^^ 


I mam jeszcze jeden problemik. Nie uzupełniłam Kalendarza DN. Ominęłam trzy dni:
Młodzieży, Osób leworęcznych i Pracoholików.

A więc taka notka na szybko:

Osoby leworęczne piszą lewą ręką. Młodzież to dziwna część społeczeństwa, a pracoholicy lubią pracować.
Postanowienia: Napiszę coś lewą ręką, będę młodzieżą i powiem coś bardzo mądrego. 
A oto moje leworęczne dzieło:


Może jeszcze potem napiszę posta O.o

Pozdrawiam:Stasia




środa, 26 czerwca 2013

Rameczka :3

Oto moja pierwsza ramka. Robiłam ją wraz z moją siostrą na Dzień Taty. Każdy lepiący z modeliny musi chociaż raz taką zrobić :-)
Babeczka nie jest mojego pomysłu... KLIK
A Wy? Co o niej myślicie??? To jest o ramce.





Najfajniej robiło się pianki :3 Hihi :D
Pozdrawiam, Stasia

Dzień Smerfa!( KDN)#2

Ojej... Dzień Smerfa był wczoraj... No nic! Nadrobię zaległości. Oto wykonane przeze mnie (na tę okazję) figurki. Cała Smerfowa rodzinka! ;-)





Osiłka wykonałam z tutorialu, a inne smerfy na podstawie Osiłka. Ech... Smerfetka nie wyszła za pięknie. Wygląda jakby mówiła lol... No cóż. :3



Teraz krótkie oprowadzenie po krainie tych uroczych, niebieskich stworzeń.

Smerfy mieszkają w Wiosce Smerfów- cóż za oryginalna nazwa! Znajduje się ona w bardzo oczywistym miejscu, którego Gargamel (negatywna postać) nie może nigdy znaleźć. Co za pech!

Papa Smerf to tak jakby wódz, ojciec Smerfów.

W Wiosce mieszkają sami chłopcy (nie powiem przecież mężczyźni...):
-Osiłek
-Ważniak 
-Ciamajda
-Łasuch
-Harmoniusz
-Maruda
-Zgrywus
-Śpioch
-Laluś
-Malarz
-Poeta
-Pracuś
-Farmer
-Drwal
-Marzyciel
-Sasetka, Gapik, Nat
Oraz jedna, mała Smerfetka.

Smerfetka została stworzona przez złego Gargamela, aby zwabić inne smerfy. Niestety (dla Gargamela) dziewczynka dołączyła do wesołej, niebieskiej familii.



Gargamel- Jest to czarownik mieszkający w ponurym zamku. Poluje on na Smerfy gdyż chce zrobić z nich jakiś eliksir.  Jest on opryskliwy, ambitny i ciamajdowaty. Przynosi pecha, potrafi wszystko zepsuć. Nie jest lubiany w gronie czarodziejów. Ogółem... Jest anty szczęściarzem... Biedaczek...
Klakier- to kot złego czarownika. Nie powiem aby przepadał on za swoim panem. Ciągle słyszy on od niego tylko  przeciągłe "Klaaakieeeeer!" A co do imienia kocura. Podejrzewam, że pochodzi ono od ludzi zwanych kiedyś Klakierami. Wynajmowani oni byli dawniej przez, np. aktora aby klaskali i udawali zachwyconych podczas jego występów. Myślicie, że Gargamel wiedział, że Klakier tylko udaje zadowolonego? ;-)Uchm... chociaż, Klakier nawet nie starał się udawać takiego... :-/

Dodatkowo:
Podobno.... Każda odrobiona lekcja powoduje śmierć jednego Smerfa....

Pozdrawiam smerfastycznie , Stasia





czwartek, 20 czerwca 2013

Oscar- modelina

Oscar z Ulicy Sezamkowej. Obiecałam, że ulepię jeszcze jakąś postać z tej bajki, więc... eee... ulepiłam. Oto ona:




piątek, 14 czerwca 2013

Figurki z modeliny


Witajcie! Ostatnio trochę sobie polepiłam,a oto wyniki mojej pracy :-)



Ciasteczkowy Potwór- jego nie ja robiłam. Umieściłam go dlatego, ponieważ...pasuje. W końcu jest jednym z bohaterów Ulicy Sezamkowej! 

Bert- To ten żółty. Naprawdę miło się go robiło. Najlepsza jest ta dłuuuga brew! :)

Elmo!- Moja duma. Jeden z moich ulubionych wyrobów.

W planach mam jeszcze innych bohaterów Ulicy Sezamkowej oraz może jakiegoś Muppeta. 



Marchewki!
Herbatniczki!- Moja specjalność :)
Hamburger- jego akurat robiłam z tutorialu.


To tyle... czekajcie na więcej ;-)

poniedziałek, 11 lutego 2013