Witajcie kochani czytelnicy! (po dwóch tygodniach...)
Tak w głębi duszy to wiem, że wcale nie gniewacie się z mojej długiej nieobecności. Ale powiedzmy, że to były najgorsze dwa tygodnie w Waszym życiu i czujecie niewysłowioną ulgę z mojego powrotu. Taaak! Ja też się cieszę, że Was widzę (tylko ja naprawdę ^^)
Kilka dni temu w nagłym olśnieniu (i żeby był ich jak najmniej! :D) usiadłam na mym zacnym zielonym krzesełku, wyciągnęłam z drewnianej szufladki zeszyt i ołówek, po czym zaczęłam sporządzać notatki. Przez dwadzieścia minut tkwiłam w oknie, przypatrując się zza firanki ludziom. Było ich mnóstwo i... nie znałam prawie żadnego, a mieszkam tu od 14 lat! To przerażające... Otaczają mnie obcy ludzie, brrr! A oto i oni:
Osobnik numer 1: Ognistowłosa, młoda kobieta, dusząca się w kwiecistej chusteczce. Przykłada do ucha telefon i z kimś żywo dyskutuje. Ubrana na bogato, z otwartą torebką trzymaną w prawej dłoni. Wchodzi do klatki schodowej.
Osobnik numer 2: Ma na sobie zadbane ubranie o ponurym kolorze i szarą czapeczkę z daszkiem, spod której wystają kępy siwych włosów. Mężczyzna zwiesza głowę na kwintę, od czasu do czasu spogląda za siebie i w milczeniu szura nogami... aż serce się kraja! W końcu taki zasmucony wchodzi do klatki.
Osobnik numer 3: Chodząca elegancja. Ręce założone na plecy, dostojny krok, kremowy płaszczyk i spodnie, buty ze skóry, albo i nie ( w każdym razie wyglądają drogo), a głowa, przystrojona siwą czupryną, dumnie uniesiona do góry. Elegancja, elegancja i jeszcze raz elegancja. Jedno tylko nie pasuje w tym wcieleniu kultury, dlaczego mężczyzna ciągle nerwowo spogląda na klatkę schodową ?
Osobnik numer 4: Oglądaliście kiedyś amerykański serial "Pretty Litle Liars"? Występowała tam podejrzana postać w czerwonym płaszczu, prawdopodobnie prześladujące cztery dziewczyny - A. I wyobraźcie sobie, że przed moim blokiem z rękami w kieszeniach szła kobieta w takim właśnie płaszczu. Miała na nosie okulary i powoli wchodziła do klatki schodowej. Co kryje się za tą niepozorną twarzyczką, hm? Może i ona ma kogoś na sumieniu?
Osobnik numer 5: Spaceruje tuż pod oknami. Głowę ma zadartą do góry, na nosie czarne, kwadratowe okulary i tegoż samego kształtu szczękę i nos. Białe włosy jakoś mi do tego osobnika nie pasują, a jednak takie rosną na jego głowie. Niepokojąca jest otwarta buzia i przeszywający mnie wzrok... Tak, patrzył centralnie na mnie, prosto w oczy, a przecież ukryta byłam za firanką, hm...
Osobnik numer 6 i 7: Kobieta z dzieckiem, dziecko rozpaczliwie ciągnęło ją w kierunku schodów.
Osobnik numer 8: I tutaj zbiorowe "ooo", jak trochę się rozejrzysz zobaczysz niecodzienne rzeczy. Chłopak w czerwonej bluzie biegnie do klatki schodowej z ogromnym różowym bukietem, uśmiecha się sympatycznie jak gdyby nie mogąc się doczekać reakcji osoby, której wręczy kwiaty.
Osobnik numer 9:
Tutaj małe wprowadzenie. Przed blokiem mamy specjalne... pomieszczenie (?), w którym znajdują się kubły na śmieci, trzeba mieć do tego pomieszczenia specjalny kluczyk, by móc śmieci wyrzucać.
I właśnie stamtąd wychodzi mężczyzna z workiem na śmieci. Zaznaczam - Wychodzi ZE śmietnika z workiem na śmieci. Tak, wiem takich ludzi jest mnóstwo, ale coś mi się nie zgadza. Ten pan jest bardzo schludnie ubrany, a na ręce widnieje mu porządny zegarek.. hm? Może właśnie dostał wiadomość, jak zawładnąć światem?
Osobnik numer 10: Mężczyzna w czarnej kurtce zamaszyście poruszający ramionami. W zawrotnym tempie przemierza chodnik.Dlaczego ma kaptur na głowie???
Osobnik numer 11: Policjant z białym notesikiem, czyżby te osoby miały ze sobą jakiś związek? Może obserwowałam tajny gang i oni przyjdą po mnie? Dam, dam, daaaam...
Jeśli będzie Wam się kiedykolwiek nudziło zachęcam do takiej właśnie zabawy, co prawda jak określiła moja koleżanka "to chore", ale, no... zabawne ^^
A teraz coś zupełnie z innej beczki. Czytałam ostatnio książkę Ewy Nowak (może znacie?) "Krzywe 10". Autorka jest fanką Kaczmarskiego i umieściła tam jego śliczną, zastanawiającą piosenkę. Aż człowiek zaczyna myśleć sobie, czy i on nie jest "sprzedającym siebie" grajkiem... A oto i ona (sama czytałam bardzo wolno, żeby dokładnie zrozumieć - co często mi się nie zdarza) :
Grajek flet drewniany miał,
Na zamku raz koncert swój dał.
Król w nagrodę za piękną grę -
Dał herb mu i uśmiechnął się.
- Nie chcę herbu Jaśnie Panie -
Grajek rzekł zdecydowanie -
Gdy w kieszeni herb będę miał,
Coraz więcej wciąż mieć będę chciał -
Cały świat opuści mnie -
Świat mi powie - sprzedałeś się.
Skromna, biedna kapliczka ma,
Zbyt nędzna i szara się zda.
Już nie ugnę swoich nóg,
Gdy zgromi mnie z kościółka Bóg.
Mszy zapragnę zamawianej,
Mszy w katedrze odprawianej -
Gdy już będę z Biskupem na ty,
Gdy odpuści mi grzechy i sny -
Cały świat opuści mnie -
Świat mi powie - sprzedałeś się.
Izba ma, gdziem przyszedł na świat,
Okaże się celą bez krat.
Pryczę swą, gdzie pchły gryzą w brzuch -
Zamienię na jedwab i puch.
I zamienię moją norę
Na szlachecki zgrabny dworek -
A gdy dwór ten już będę miał,
Coraz więcej wciąż mieć będę chciał
Cały świat opuści mnie,
Świat mi powie - sprzedałeś się.
(...)
Grajek, co drewniany flet miał
Zbiegł z zamku, gdzie koncert swój dał.
Bez zaszczytów, herbów i szat,
Bez sławy powrócił w swój świat.
Do swej chaty, do rodziny,
Do swych przodków, do dziewczyny,
Nikt nie powie o nim źle,
Nikt nie powie, że sprzedał się.
Wy osądźcie, bo to nie żart,
Ile dzielny ten grajek był wart.
Pozdrawiam serdecznie (w przygotowaniu kolejny rozdzialik Truposzki ^^), o i chciałam podziękować! W ostatnim poście dostałam rekordową ilość komentarzy, omal zawału ze szczęścia lub zdziwienia nie dostałam, zadziwiacie mnie!

















